0
27 stycznia, 2020

Narty dla Singli – 5 kroków jak miło spędzić urlop w zimie

Narty dla Singli to… wyzwanie… Czy to prawda? I tak, i nie. Z jednej strony nie każdy jest na tyle aktywny, że lubi zjeżdżać na nartach. Z drugiej strony każdy może spróbować. A z trzeciej strony do odważnych świat należy. Z kolejnej strony, kto nie widział gór zimą, ten nie wie jak piękne są góry… zimą… I w ten oto sposób mamy załatwione 4 strony świata. Możemy się położyć pod ciepłą pierzynkę i pomarzyć o… Oj, nie… Teraz poczytamy sobie bajeczkę… ;)

Zima w górach – narty – krok pierwszy

Pierwszy krok bywa najtrudniejszy, bo… trzeba go zrobić. Buszując po internetach znalazłem gdzieś taką myśl, złotą myśl:

Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku.

– Budda

Rety jak ja lubię te mądre cytaty :). Jak sobie jakiś zacytuję, to od razu się taki yntelygentniejszy czuję ;). Wiadomo więc, że aby coś zrobić trzeba zacząć to robić. Zacznijmy więc od początku: Zima – to pora roku, w której ogólnie jest zimno. Może to jeszcze pamiętasz? Tak, zimy w Polsce od pewnego czasu przypominają wiosnę. Zimno niby jest, ale nie jest, aż tak zimno, by mogło być zimowo. Z czym kojarzy się zima? Oczywiście ze śniegiem. Śnieg jest biały i zimny (czy to jeszcze pamiętasz), szczególnie zimny gdy dostanie się za koszulę, gdy wywinie się na nim orła. Ponieważ jesteśmy specjalistami od orłów, wywijanie orła powinno być naszą drugą narodową naturą.

Co daje śnieg? Śnieg daje się zjeść ;) ale… pamiętaj o świętym przykazaniu każdego Eskimosa, które brzmi:

Nigdy nie jedz żółtego śniegu!

Co nam jeszcze daje śnieg? Dużo frajdy. Oczywiście, gdy masz pod ręką jakąś górkę. Bo górka jest po to, żeby z górki na pazurki. Na sankach, na nartach, na czymkolwiek i… to jest frajda. Hmmm… pomyślisz, że chyba dla dzieci. No właśnie tu się mylisz. Największa zabawa jest właśnie dla dorosłych, bo… nic tak nie bawi jak widok szalejących na sankach Pań i Panów, ale… my jedziemy przecież na narty, a narty… to bardzo poważne wyzwanie, ale czy na pewno? ;)

Narty dla Singli – krok drugi

Wiemy już, że narty są fajne w każdym wieku. Trzeba jednak umieć na nich jeździć. Hmmm… nie każdy umie, ale prawie każdy może spróbować się nauczyć – bo przecież chcieć to móc! Jak to zrobić? Najlepiej z instruktorem…

Oj przypomniała mi się taka historia z jednego z narciarskich wyjazdów dla Singli. Byliśmy na stoku. Jedna z naszych koleżanek wzięła sobie dodatkowe, indywidualne lekcje z instruktorem. Chciała się podszkolić. W biurze instruktorów opłaciła lekcje, podała swoje imię i o umówionej godzinie czeka na pana instruktora. Czeka, czeka… a gdzieś w oddali słychać nawoływanie:

– Agatka, Agatka… Agatka!

A na imię jej było Agata. No, fajnie… miły start znajomości. Takie miłe zdrobnienie, ale… instruktor wreszcie znalazł naszą Agatkę. W ręku niósł odblaskową kamizelkę, która wyróżniała uczniów na stoku. Popatrzył na Agatę, a za chwilę rozwinął kamizelkę i… tu zaczyna się najzabawniejsza część tej historii, bo… kamizelka, którą przyniósł miała rozmiar Agatki, czyli tak na oko 5-7 letniego dziecka… Nasza Agatka zdębiała. Pan instruktor zdębiał. Już po chwili wszyscy śmieliśmy się z zaistniałej sytuacji do rozpuku… A pan instruktor poczłapał po nową, „trochę” większą kamizelkę…

Jak wygląda nauka jazdy na nartach? Tak w skrócie jest kilka etapów. Niektóre osoby łapią je w mig… inne muszą poświęcić na nie więcej czasu.

  • zakładanie butów
  • zapinanie nart
  • wypinanie nart
  • stanie na nartach
  • jak trzymać kijki (czy są potrzebne)
  • ośla łączka i taśmą pod górkę
  • pługiem w dół
  • hamowanie i zatrzymywanie się
  • wyciąg talerzykowy – wsiadanie i wysiadanie
  • zjazdy z instruktorem
  • jazda równoległa

Tak to wygląda w telegraficznym skrócie. Mocno telegraficznym, ale to działa :). Nie ma się zbytnio czym przejmować. Zawodowi instruktorzy w profesjonalny sposób potrafią wszystko i wszystkim wytłumaczyć i pokazać.

Powiem Ci w sekrecie, tylko nie mów tego nikomu, że ja uczyłem się jazdy na nartach dopiero po 40-stce. Trochę mi wstyd, że tak późno, ale… teraz jeżdżę już coraz lepiej (choć lat przybywa ;)) i czerpię z tego dużą frajdę :D

Stok – pierwsze starcie – krok trzeci

Krok po kroku i… jesteśmy na stoku. A stok ma wiele wad i zalet (prawie jak mężczyzna, choć u mężczyzn zdecydowanie przeważają zalety, a na stoku niekoniecznie). A stok jaki jest każdy widzi, choć stoki można podzielić na kilka rodzajów. Dla ułatwienia niech będą to 3 rodzaje: mało strome, strome, lepiej sobie odpuścić. Ale zacznę od zalet stoków, albo nie, lepiej od wad:

  • stok pokryty jest śniegiem, śnieg jest śliski, więc można się… wy…kopyrtnąć ;)
  • śnieg jest zimny, więc przy lądowaniu można go sobie nasypać gdziekolwiek i jest nieprzyjemnie jakkolwiek ;)
  • śnieg nie jest twardy, ale stok już tak, więc poduszka w odpowiednim miejscu ciała wcale nie jest przesadą ;)
  • stok jest pochyły, więc dziwnym trafem, narty mają tendencję do zjeżdżania w dół :D

A teraz zalety. Jest ich całe mnóstwo:

  • stok pokryty jest śniegiem, pięknym, białym i do zjeżdżania doskonałym ;)
  • śnieg jest zimny, świetnie się po nim jeździ na nartach ;)
  • śnieg nie jest twardy więc można szusować i… brać spektakularne zakręty wyrzucając w górę chmury śniegu…
  • stok jest pochyły, więc dziwnym trafem, narty same niosą nas w dół (no prawie ;))
  • u szczytu stoku widok na okolicę jest niezrównany…
  • w dole stoku przeważnie znajduje się knajpa z grzańcem ;)

…i jak tu nie kochać zimy na nartach, gdy daje tyle atrakcji :).

Już w myślach szusuję sobie po pięknym białym śniegu. Raz w prawo, raz w lewo (bez podtekstów politycznych ;)). A czasami raz w lewo i raz w prawo. Bardzo rzadko prosto. Wiatr na twarzy. Gogle na oczach. Jest pięknie. Kto był ten wie. Kto nie był niech żałuje, lub będzie :)

Czy grzaniec rozgrzewa Singli? – krok czwarty

Pytanie w tytule raczej retoryczne, bo… jak sama nazwa wskazuje grzaniec jest właśnie po to, by rozgrzewał. Z czego składa się grzaniec? Przede wszystkim z wina, korzennych przypraw, pomarańczy oraz… z ciepła. Gorącość grzańca to jeden z elementów, który rozgrzewa, ale… to nie jedyny element… bo ciepłość rozgrzewa w chwili spożycia, a wino trzyma rozgrzanie przez dłuższy czas…

Grzaniec jest też elementem towarzyskim. Jak to działa. Jeździmy sobie na nartach. Przeważnie w grupkach kilkuosobowych. Umawiamy się na godz. 12:30 całą ekipą w… karczmie Rzym… na stoku numer „czy” (cyfrowo 3)… Oczywiście nazwa karczmy jak najbardziej zmyślona, ale… gdyby Twardowski jeździł na nartach, starałby się do niej nie zaglądać ;). A my zaglądamy, razem przy stole siadamy, grzańce kupujemy, pijemy i miło gadamy. I to nazywa się udzielanie towarzyskie.

A mówiłem Ci już, że w knajpie oprócz grzańca można spotkać szarlotkę? Specjalnie o tym wspominam prawie na końcu, by cieknąca ślinka nie zachlapała mi klawiatury ;). Szarlotka jest przepyszna, szczególnie po kilku godzinach przebywania na świeżym powietrzu. Prawie tak dobra jak grzaniec. Hmmm… tak się zastanawiam, a może lepsza? Hmmm… najlepsza w połączeniu z grzańcem :D

Jako grzaniec może też służyć gorąca herbata, ale… to nie to samo, bo brakuje w niej elementu utrzymania ciepłości ;). Aaaa… są też koneserzy grzanego piwa… działanie podobne do grzańca, lecz smak jakby taki inny, ale… wszystko jest dla ludzi!

Single się bawią zimą – krok piąty i ostatni…

A jak bawią się Single na nartach zimą? A… bawią się dobrze. Odwiedzają stoki i karczmy (nigdy nie można zapomnieć o czymś regeneracyjnym ;)). Zwiedzają okolice, bo w końcu nie samymi nartami człowiek żyje i… czasami warto się trochę „ukulturalnić” ;). A co jest najfajniejsze w singlowych nartach? Atmosfera! Fajni ludzie, którzy chcą wypocząć zimą w fajnym towarzystwie. To nie narty, nie stoki, nie grzaniec, a właśnie Wy powodujecie, że co roku chce się zimą wracać na zimową imprezę. Dużo pozytywnego nastawienia, poczucie humoru, to cechy, które udało mi się zaobserwować wśród osób wyjeżdżających właśnie zimą!

A na ogólny plan naszego singlowego wyjazdu na narty składa się z:

  • przyjazdu i kolacji powitalnej
  • wspólnych śniadanek
  • wyjazdów busem na stok
  • wspólnych obiadokolacji
  • relaksu pokolacyjnego, w którego skład mogą, ale nie muszą wchodzić: wyjścia na tańce, do kawiarni, na spacer, wspólne wieczory przy bilardzie, grach planszowych, napojach chłodzących lub rozgrzewających ;) i inne rzeczy na które będziemy mieć ochotę…
  • dłuższe wycieczki w fajne miejsca w okolicy
  • relaksu i spacerów po okolicy
  • kolacji pożegnalnej

Zima w górach jest piękna! Zaryzykowałbym stwierdzenie, że „kto nie widział gór zimą, ten gór nie widział”. Gdy ze szczytu stoku spojrzysz w dół na zasypane śniegiem drzewa, na oszronione krzaki i płoty, na piękną panoramę gór, wrażenie jest niesamowite! Może świecić słońce, może padać śnieg… a widoki zostają w pamięci… (byle nie było mgły ;))

A byłbym zapomniał. Jest jeszcze jeden moment warty, by o nim napisać. Ten moment jest wtedy, gdy siadasz sobie wygodnie na kanapie wyciągu i wjeżdżasz wśród koron drzew na górę. Gdy jest zimno – otacza cię szron i śnieg. Gdy jest cieplej – w dole słychać szemranie wody, spływającej strumykami w dół. Jest cisza. Spokój, który pozwala uporządkować myśli, albo przestać myśleć i… tylko zachwycać się chwilą… tą chwilą…

Rety jak ja to lubię :D

Podobne artykuły:

Comments & Reviews

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

CommentLuv badge

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.